niedziela, 28 maja 2017

Ulica Piotrkowska.

Witam na moim blogu!
Byłam w Krakowie, Warszawie, Gdyni, Sopocie, Gdańsku, Toruniu, Poznaniu... I mieszkając zaledwie 30 km w linii prostej od Łodzi nigdy do tej pory nie byłam na Piotrkowskiej.
Myślę, że zanudzanie historią tego miejsca was nie zaciekawi, ale zdjęcia tak. A wtedy zainteresowane osoby będą szukać dalej informacji.
Co mogę wam w skrócie powiedzieć... Sama ulica jest bardzo długa. Jednak tylko jej część jest typowym deptakiem. I tutaj też jest mały haczyk. Deptak jest  na chodniku a nie na całej drodze. Wiem, że wiele osób wolałoby aby droga była zamknięta i w sumie się z nimi zgadzam. Tak jak jest to np. w Zakopanem na Krupówkach, wjeżdża tylko zaopatrzenie. Tutaj trzeba było się jednak pilnować, że jest to droga a nie pas dla pieszych. 
Sama architektura zachwyca. Można odnaleźć coś dla siebie. Ponieważ style są dosyć zrównoważone. Oczywiście po drodze mijamy kawiarenki, małe sklepiki, biblioteki i inne ciekawe miejsca.

Zapraszam do obejrzenia zdjęć. To one wyrażają najwięcej.

wtorek, 23 maja 2017

Haul włosowo paznokciowy.

Witam!
Haul'e to u mnie bardzo rzadki pojawiający się post. Raz na rok robię tak duże zakupy. I w sumie mam o nich zawsze mieszane uczucia. No bo czy to nie dziwne chwalić się co się kupiło :D? Rozumiem jak ktoś mieszka za granicą, wtedy jest to ciekawsze... No ale tak jednak się zdecydowałam ponieważ o produktach do włosów nie piszę praktycznie w ogóle. Nie jest to moja bajka. Mojej mamy? Absolutnie. To ona wyszukuje mi wszelakie maski i olejki. Ja tylko nakładam to co mi podsunie. Hehe.


Zacznijmy od największego... Jest to wałek pod dłonie. Podkłada się go pod dłonie klientki gdy robimy jej paznokcie. Jak zawsze chciałam iść w stronę malowania kogoś, tak teraz zdarza mi się o dziwo robić komuś paznokcie. Bardzo mnie to cieszy. Z tego powodu zakupiłam też ten mega duży Cleaner. Niestety Cleaner i Aceton wychodzą u mnie niemiłosiernie szybko. Dodatkowo duże opakowania są bardziej ekonomiczne. Akurat to mi się nie wyostrzyło, ale są tutaj również naklejki na paznokcie, które dostałam w gratisie. Bardzo miły gest. Na pewno jakoś je wykorzystam, zwłaszcza te z kotami. Następnie są trzy opakowania jedwabi. Tak, wiem tego typu produkty nie naprawiają włosów tylko ukrywają zniszczenia. Zapewne tak jest. Ale po daniu moim włosom kilku porządnych pompek stają się one bardziej błyszczące ale nie tłuste, nie puszą się, są grzeczne. Wydaje się jakby nawilżał. Kolejna jest maska Sleek Line. Niestety to jest akurat mały błąd zakupy, ponieważ nie było produktu którego miałam na liście z tej marki więc wzięłam tę maskę xD Noo mogłam nie brać. Jeszcze sama nie wiem co kupiłam... Kot we worku. Na koniec jest olejek łopianowy na końcówki włosów. 
Generalnie nie ma tego jakoś bardzo dużo, za to cena jest spora. Ale trzeba dbać o włosy. Chciałam jeszcze wspomnieć o samym sklepie. Sklep Allepaznokcie znajduje się w Łodzi na ul. Piotrkowskiej 270. Jeśli znacie Łódź to zapewne wiecie, że przejść od manufaktura aż do sklepu to mega wyczyn. Wraz z koleżanką poszłyśmy te kilka km pieszo, ponieważ miałyśmy jeszcze kilka punktów do odwiedzenia po drodze. Sam sklep jest świetnie wyposażony. Dla osoby, która fascynuje się paznokciami czy też włosami to raj. Do tego sam wygląd sklepu był cudowny. Niestety akurat tam zdjęcia nie zrobiłam. Jednakże polecam wam odwiedzić ten sklep stacjonarnie lub online ;)
 xoxo

piątek, 19 maja 2017

Hybrids. Half a year ago -> now.

Od czasu do czasu trzeba zrobić zdjęcie, zapisać wymiary, efekty... Z czasem stworzymy bardzo fajną historię. W tym przypadku chcę wam przedstawić efekty nauki malowania paznokci. Tak, tak. Tak banalnej rzeczy. Ale uwierzcie początku nie są tak kolorowe ;)
Po pół roku tworzenia hybryd przychodzę z pierwszymi efektami nauki. Hybrydy robiłam praktycznie non stop. Były czasami tygodniowe przerwy. Nie o tym jednak chciałam powiedzieć. Pół roku daje mi już większą wiedzę oraz większą precyzję. Na prawdę nie sądziłam, że tak szybko będę robić manicure na całkiem ok poziomie. Oczywiście trwałość ich nie jest cudowna, ponieważ kolorowe lakiery mam z taniej marki. Zaś bazy już z lepszej. Dlatego w początkach nie potrafiłam dobrze ogarnąć tych produktów. Po zakupie pierwszej bazy od razu widziałam różnicę.


Oto moje najnowsze perełki. Są tak cudowne, że wciąż się im przyglądam. Do tej pory cały czas bawiłam się w jakieś wzorki itd. Brakowało mi idealnej precyzji więc stwierdziłam, że teraz przejdę na jedno kolorowe paznokcie. Jeśli ktoś chce zobaczyć jaki spory krok zrobiłam od ostatnich hybryd, zapraszam tutaj.

A jakie były wasze początki? Zaliczyłyście jakieś wpadki? xoxo

wtorek, 16 maja 2017

Review #22: Lovely Gold Highlighter.

Rozświetlaczo mania panuje już od którego roku  z rzędu. Wydaje mi się, że moda ta na długo nas nie odstąpi. Jeśli ktoś zakocha się w rozświetlaniu kości policzkowych to na zabój. Dobre produkty tego typu, co mnie cieszy, łatwo jest znaleźć w najbliższej drogerii. Są dzięki temu dostępne dla każdego. Jedyne co nam pozostaje to wybrać odcień ciepły lub chłodny.
Zapraszam na krótką recenzję rozświetlacza Lovely!

niedziela, 14 maja 2017

I'm blonde... again.

Stało się! Po raz kolejny i ostateczny zmieniłam kolor włosów. Poprzedni bardzo mi się podobał, nie mogę powiedzieć, że nie. Jednak jedynym wyjściem było farbowanie odrostów na ciemny brąz a wręcz czarny a tego nie chciałam. Myślałam, że ten brąz będzie jaśniejszy ponieważ chciałam wrócić do swojego koloru bez kolejnego farbowania. Prawdopodobnie jakoś przeżyłabym ten niechlujny odrost. Okazało się jednak, że w czerwcu mam kilka imprez w tym jedną gdzie będę upamiętniona na zdjęciach. I tu pojawił się problem. Nie chciałam zostać zapamiętana przez nowego członka rodziny jako osoba z 3 kolorami na głowie i dziwną fryzurą. Rozważałam związanie w kok, ale nic mnie nie zadowalało. Wykończenie przy twarzy był bardzo niskiego poziomu. I wyglądałam jak jajko :D I tak podjęłam decyzję o zmianie koloru na jaśniejszy.

Niestety nie mam zdjęcia ukazującego odrosty, które miały już blisko 10 cm.

czwartek, 11 maja 2017

Magic muffin...

Czyli mugcake. A czemu jest to tak wyjątkowe? W połączeniu kilku prostych składników otrzymamy piękną muffinkę. Oto przepis.
Składniki:
-2 łyżki mąki
-15 g białka
-słodzik
-łyżka oleju
-2 jajka
-orzechy
-1/2 łyżeczka proszku do pieczenia
-dodatki na wierzch
Wykonanie:
Wszystko razem zmiksować. Piec w mikrofali ok 5 min.


Czyż nie wygląda obłędnie pięknie i smakowicie? Niestety wszystko to jest zachwalane w internecie nie zawsze jest piękne na żywo. Owszem przepis miał jakieś potencjał. Niestety jest to absolutny bubel. Wykonałam według przepisu dokładnie co do szczegółu. Nalałam do 4 foremek i piekłam 5 minut. Wyrosły pięknie. Koloru nie miały ale na zdjęciu też tak było. Okey. Posmarowałam prowizorycznie dżemem na wierzchu i ugryzłam. Fuj fuj fuj! Nie dość, że suche jak diabli. To po brzegach jakby nie dopieczone a w głębi muffinki istny kamień. Koszmar. Co do smaku był prawie ok. Brakowało jakiejś słodyczy, troszkę. Do tego samo ciasto jakby się skurczyło i przechyliło się w jedcną stronę. Ogólnie nie nadawało się to nawet dla zwierząt. Kompletne dno. W takich momentach zawsze jest mi szkoda składników... A mogłam je tak dobrze wykorzystać. No cóż. Czasem bywa i tak. Patrząc na ilość postów i ideałów w internecie aż musiałam napisać o tym, że czasem internet kłamie. I aby naleść ten idealny przepis trzeba wiele zmarnować produktów ;p xoxo